Wiecznie tak samo jeszcze jak za czasów Piasta,

Po łokcie umączone ręce dzierżąc w dzieży,

Zakwasem zaczyniony chleb ugniata świeży

Przejęta swym odwiecznym obrządkiem niewiasta...

L.Staff

czwartek, 6 lutego 2014

Czy bloggerka kulinarna może zostać szefową kuchni ?



Mam wrażenie, że kulinarna pasja była we mnie od zawsze!

Czy mogło by być inaczej skoro zostało mi to przekazane w genach !?  
Moja babcia, choć gotowała zwyczajne potrawy wschodnie to robiła to zawsze z sercem!  Do dziś myśląc o babci widzę jej cynamonowe zakręcone drożdżówki, placki pieczone na brzegu płyty czy też kwaśny bochen razowego chleba na zakwasie. Pamiętam ,że baaardzo wczesnym porankiem budził mnie zapach smażonych na słoninie jajek.Uwielbiałam podczas ferii zimowych czy wakacji pomagać jej w kuchni.
Następnie była moja mama , która tak jak babcia lubi prostą kuchnię choć czasami robi ekstremalne wyskoki w wyszukane dania . Odkąd sięgam pamięcią starałam się jej pomagać w gotowaniu. Mama nauczyła mnie cierpliwości potrzebnej do przygotowania wielu potraw i obudziła we mnie prawdziwą pasję kulinarną.




W szkole podstawowej powstały moje pierwsze zeszyty z przepisami oraz kolekcje przeróżnych książek i gazet kulinarnych. Z niecierpliwością czekałam cały miesiąc na nowy numer poradnika domowego a tam głównie interesował mnie dział kulinarny. 
Jako nastolatka słynęłam wśród moich koleżanek ze swoich rogalików krucho-drożdżowych z jabłkami i cynamonem a każde zbliżające się święta były najlepszą okazją aby wypróbować nowe przepisy na słodkości. Potrafiłam upiec nawet kilkanaście ciast na Boże Narodzenie lub Wielkanoc. 
Wreszcie przyszedł czas internetu i blogowania. Internet otworzył przede mną nowe możliwości. Zaczęłam od dodawania przepisów oprawionych zdjęciami na jednym z portali kulinarnych. 
Po pojawieniu się pierwszych blogów kulinarnych również i ja zapragnęłam mieć własny . Pierwsze wpisy na blogu pojawiły się w 2008 roku i od początku miał on nazwę Kopalnia Smaków.



Przez sześć lat moja kuchnia przeszła prawdziwą przemianę co można zauważyć przeglądając starsze posty . Zaczynałam od tradycyjnych wypieków domowych na margarynie z dodatkiem sztucznych aromatów. Dziś trzymam się z daleka od sztucznych i kolorowych dodatków , używam minimalne ilości mąki pszennej i staram się aby na moim stole było jak najwięcej zdrowych przysmaków. 
Wiosną przygotowuję miód z mniszka, syrop z pędów sosny i kwiatów czarnego bzu – kończąc jesienią na soku i winie jabłkowym , zdrowych nalewkach (m.in. czosnkowej) i przetworach. Odkryłam bogactwo kaszy jaglanej , poznałam tajniki pieczenia chleba na zakwasie ( a w pewnym sensie stałam się nawet ekspertką  w tej dziedzinie), zagłębiłam się w kuchnię bezglutenową do czego zmusiły mnie kłopoty zdrowotne. 
Powoli zaczęłam być „zdrowo nawiedzona” a moja kuchnia stała się bardziej racjonalna i przemyślana. Choć nie ukrywam ,że mam słabość do solonej słoniny na pajdzie razowego chleba w towarzystwie „księżycówki” ( niektórzy w moim regionie twierdzą ,że nie ma nic bardziej zdrowego niż taki zestaw). Uwielbiam wieś i potrawy z nią związane ;-)



Pod koniec 2012 roku zgłosili się do mnie właściciele nowo powstającej kawiarnio- piekarni Baristacja w Białymstoku z propozycją współpracy. Prowadziłam wówczas własną działalność i nawet przez myśl mi nie przeszło ,że to przewróci moje życie do góry nogami. Początkowo miała to być tylko pomoc w przygotowaniu pracowników w zakresie tradycyjnego wypieku chleba na zakwasie. W miarę jak poznałam charakter projektu uświadomiłam sobie ,że to miejsce jest tak jakby wyrwane z moich marzeń. Poczułam chęć tworzenia "TEJ" kuchni i takim oto sposobem stałam się szefową kuchni.


Wiem ,że wiele bloggerek marzy o tym aby swoją pasję kulinarną przenieść ze świata wirtualnego na realny i jestem świadoma ,że jestem jedną z nielicznych , którym się to udało. Dziewczyny warto wierzyć w marzenia i każda z Was bloggerek może ten sukces kulinarny odnieść. Musicie jednak pamiętać ,że prawdziwe gotowanie to nie jest telewizyjny serial  „ Przepis na życie” . Jest to ciężka praca fizyczna bez pomalowanych paznokci,  gdzie garnki same się nie umyją ;-) Ostatnie osiem miesięcy ciężkiej pracy i poświęcenia się nowej roli życiowej zabrały mi możliwość blogowania ale nawet na chwilę nie wątpiłam w powrót do blogosfery . Wszystkich zainteresowanych zapraszam do odwiedzenia profilu Baristacji na FB
Pozdrawiam Was cieplutko :-)

Ps. Już niedługo kolejne posty , m.in. relacja z pieczenia chleba w prawdziwym piecu chlebowym !

12 komentarzy:

  1. Gratuluję spełnienia marzeń :) Oby więcej blogerek miało możliwość się tak rozwijać, bo "my" gotujemy z sercem...gotowania nie traktujemy jak rzemiosło, ale pasję :) Pozdrawiam !!! Post bardzo podnoszący na duchu :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Cierpliwie czekałam na Twój powrót. Teraz czekam na relacje. Mam nadzieję, że odważę się wreszcie przygotować zakwas i upiec swój pierwszy chleb na zakwasie. Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  3. Długo Cię nie było, ale dobrze, że wróciłaś :)
    Gratuluję z całego serca i czekam na więcej
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Magda, tak się cieszę! Serdecznie gratuluję ! :)
    Pozdrowienia serdeczne. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jako właścicielka jeszcze "świeżej" kawiarni bezglutenowej Pierwszy Rząd w Warszawie, chciałabym zaprosić chętnych blogerów kulinarnych do współpracy. Udostępniam całą kuchnię i kawiarnię ze wszystkimi ich zasobami :) Wszelkie pytania proszę kierować na fanpage'u Pierwszego Rędu na Facebook'u lub na pierwszyrzad@gmail.com. Zapraszam do współpracy!!! Jestem otwarta na propozycje, pomysły, konkursy i wszystko co Wam tylko przyjdzie do głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Magoldi, bardzo mocno Ci gratuluję, kinicuję i jedynie myślą wspieram w tej trudnej pracy, a jak znów będę w Białym ( byłam w styczniu) , to na pewno zajrzę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki za interes, na zdjęciach widać, że wspaniałe miejsce:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Witajcie , dziękuję wszystkim za doping ;-)
    Miejsce nie jest moje - tylko tam pracuję.
    Jak widać z moich obietnic o aktualizowaniu bloga niewiele się sprawdza ...ale nowe posty się pojawią ...;-)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Wczoraj byłam z mężem w Baristacji - przyszliśmy na kanapki, były cudownie pyszne. Pieczywo genialne - bez niego żadne dodatki nie uratują kanapki. Pasztet z soczewicy, pasta marchewkowa-wszystko smaczne i co ważne-dobrze doprawione! Nie wspominam już o ciastach, które są przepyszne. Gratuluję Magdo i cieszę się, że tam trafiłaś, bo to miejsce dzięki temu zyskało dodatkową wartość. Miejsce, z którego Białystok może być dumny! Jeszcze raz gratuluję i życzę wielu klientów! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję , chociaż juz nie jestem związana z tym miejscem ;-)
      Cieszy mnie jednak ,że udało mi się pozostawić wymaganą do podtrzymania poziomu wiedzę ;-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Magdo, gratuluje!!! I zycze wiele energii i zapalu, gdyz to rzeczywiscie nie jest latwa praca. Najwazniejsze jednak, ze tak wiele daje satysfakcji.

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beo , dziękuję!
      Post jest już nieaktualny , w Baristacji już nie pracuję ale zdobyłam tam wiele doświadczenia i brnę dalej przed siebie w kierunku kulinarnym o czym być może napiszę na blogu ;-)
      Pozdrawiam

      Usuń