Wiecznie tak samo jeszcze jak za czasów Piasta,

Po łokcie umączone ręce dzierżąc w dzieży,

Zakwasem zaczyniony chleb ugniata świeży

Przejęta swym odwiecznym obrządkiem niewiasta...

L.Staff

czwartek, 2 lutego 2012

Piernik Staropolski


Wiem ,że juz dawno po Świętach ale...
Piernika wyszło tyle ,że składałam go na trzy raty tzn. pierwsze święta , drugie święta * i karnawał a poza tym nie miałam czasu wcześniej zrobić fotki i  opisu.
Teraz tempo życia w tym kraju zostało lekko zmrożone więc przystąpiłam do akcji.
Muszę Wam przyznać ,że ten piernik jest jeszcze smaczniejszy po świętach :-)
* (dla mniej wtajemniczonych , drugie święta to przypadłość ściany wschodniej ;-) , tutaj święta się nigdy nie kończą). 

Przepis na piernik i jego przygotowanie możecie znaleźć tutaj .
Po kilkutygodniowym dojrzewaniu miskę z ciastem postawiłam w kuchni na kilka godzin ,żeby osiągneło temperaturę pokojową.
Mimo to miałam wiele trudności żeby wyciągnąć je z miski.
Następnie zagniotłam kulę , którą podzieliłam na 4części.
Każdą z tych części wałkowałam na prostokąt o wymiarach 20x30 cm i upiekłam osobno 5 placków.
Placki piekłam w blaszce ale na papierze bez smarowania tłuszczem. 
Temperatura pieczenia 170 st C a czas na oko ale starałam się ich nie wysuszać i nie zapiekać mocno (trwało to około 7-10min)
Po lekkim wystudzeniu placki poskładałam jeden na drugim (pozostawiając papier pomiędzy nimi), przykryłam drewnianą deseczką i obciązyłam . 
W takiej postaci placki leżakowały w zimnie kolejny tydzień.
Następnie przekroiłam je na pięć poprzecznych części co dało mi w fazie początkowej 5 keksowych pierników czterowarstwowych. 
W trakcie składania okazało się ,że w połączeniu  z masą piernik jest tak wysoki ,że wystarczą trzy warstwy na jeden piernik. 
Tak o to w fazie końcowej było ich aż sześć.
Dzięki temu ,że było tego aż tak dużo piernik przeszedł test wytrzymałośći.
Po miesiącu od upieczenia nic mu nie było,  poza tym, że był jeszcze smaczniejszy (mam na myśli same placki bez kremu i powideł - bo jak wiadomo z dodatkami raczej by tyle nie wytrzymał.)


Oprócz testu na wytrzymałość piernik przeszedł również kilka testów na masę.
Dwa z nich były przełożone samymi powidłami śliwkowymi ( do których dodałam żelatyny ,żeby ciasto miało spójność i się nie rozwalało)
Dwa kolejne to była masa marcepanowa i powidła śliwkowe( masa marcepanowa z mojego przepisu tutaj)
Masę marcepanową przed przełożeniem zmiksowałam ze 100g rozpuszczonego masła dzięki czemu miała konsystencję łatwą do  przekładania.
Ostatnie dwa ( na zdjęciu ) były przełożone powidłami śliwkowymi i masą kremową z kaszy manny.
Według mnie najlepsza wersja to ta z samymi powidłami , natomiast sondaż przeprowadzony wśród moich "testerów" wskazuje na tą ostatnią wersję czyli z kremem i powidłami.
Coż , każdy ma inny gust ;-)
Napewno zrobię ten piernik w kolejne święta bo jest naprawdę rewelacyjny (po warunkiem ,że jest z dodatkiem domowej przyprawy korzennej). 
W sobotę, kiedy wniosłam ostatnie placki do przełożenia , kuchnia od razu zapachniała korzennymi przyprawami.
Zachęcam do wypróbowania tych ,którzy jeszcze nie mieli odwagi na starcie się z piernikiem dojrzewającym :)





5 komentarzy:

  1. No właśnie ja jestem z tych co to się zbierają w sobie już ruski rok żeby zrobić w końcu ten piernik dojrzewający :)) Chyba w końcu na następne Święta się skuszę :)
    Ale muszę Ci powiedzieć że w ostatnie święta robiłam piernik co prawda taki szybki, ale też z Twojego przepisu, który odkopałam na mojeciasto.pl. Po prostu rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, wygląda u Ciebie cudownie! Robiłam na święta dojrzewający piernik, właśnie staropolski. Przełożyłam powidłami z rodzynkami,ależ był pyszny! Kocham ten zapach i smak.
    A Twój piernik bardzo kuszący, aż slinka cieknie.
    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wygląda po prostu bajecznie!

    http://www.slodkakarmel-itka.blogspot.com
    http://www.karmel-itka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. jest taki idealny w tym przekroju.

    OdpowiedzUsuń