Wiecznie tak samo jeszcze jak za czasów Piasta,

Po łokcie umączone ręce dzierżąc w dzieży,

Zakwasem zaczyniony chleb ugniata świeży

Przejęta swym odwiecznym obrządkiem niewiasta...

L.Staff

sobota, 2 kwietnia 2011

Nadlackie Halusky


Już od bardzo dawna miałam w palnach wypróbowanie Hałuszek.
Przepis Palachinki bardzo przypadł mi do gustu choć nie do końca wierzyłam w efekt końcowy!
Bułki gotowane w garnku ? hmmm...Ciekawe! 

Zmieniłam trochę przepis i zamiast taczać gotowe hałuszki w suchym, zmielonym maku ja go wcześniej sparzyłam.
Co prawda ładniej wyglądają te u Palachinki i jestem ciekawa jak smakują  z suchym makiem.
Sezon nie bardzo makowy ale co tam ...jagodzianki w marcu , mak w kwietniu ...;-)
Zapraszam!

Składniki:
840 g mąki pszennej
20g świeżych drożdży
500ml ciepłęj wody 
1 łyżeczka soli 
1 łyżeczka cukru
1 jajko 
1 łyżeczka oliwy

Masa makowa sucha według Palachinki:
1 szk maku suchego
1/2 szk cukru
Zmiksować w młynku do kawy .

Masa makowa według Magdy:
1 szk maku 
1/2 szk cukru 
Mak zaparzyć gorącą wodą i zemleć dwukrotnie w maszynce.
Dodać cukier , wymieszać.


Drożdże rozpuścić w ciepłej wodzie , dodać sól i cukier i wlać mieszankę do przesianej mąki.
Dodać roztrzepane jajko i oliwę i wyrobić gładkie ciasto.
Przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia. Około 1,5- 2 godziny.
Po tym czasie , ciasto odgazować i rozwałkować na placek grubości 1-2cm.
Wykrajać z niego krążki. Ja to robiłam dużym kieliszkiem do wódki.
Czynność powtarzać aż skończy się ciasto.
Wysoki garnek z przykrywką wysmarować olejem.
Każdą kulkę taczać w oleju i układać w garnku.
Kiedy wystkie kulki są już w nazcyniu wlać 200ml wody do środka , przykryć i gotować na średnim palniku ale małym ogniu nie dłużej niż 20 min.
Czas gotowania zależy od wielkości ognia więc "trzeba mieć nosa do tego"
Nie należy podnosić pokrywki w czasie gotowania i uwierzyć ,że to będzie jadalne.
Ja nie wierzyłam i zaglądnęłam trzy razy ;-)
Poza tym nie wierzyłam też ,że 20 minut wystarczy i trochę przypaliłam od spodu.
Więc trzymajmy się dokładnie czasu a wszystko będzie ok :-)
Po ugotowaniu odkrywamy i odstawiamy na 5-10 min do ostygnięcia po czym wyrzucamy wszystkod o miski.
Jeżeli część nie chce wyjść "samodzielnie" należy pomóc widelcem ale delikatnie.
Jeszcze ciepłe taczamy w mieszance makowej, suchej lub mokrej.
Spożywamy ciepłe...!

Ps. Te przypalone z samego dna były pyszne, takie upieczone w garnku na ogniu miały zupełnie inny smak niż z piekarnika!

7 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe te bułeczki i pięknie wyglądają. Ale wiesz Madziu, że gdyby nie to że mam do Twoich przepisów bardzo duże zaufanie to ciężko byłoby mi uwierzyć w ich jadalność :)))
    Będę musiała zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, nigdy ich nie próbowałam. Podoba mi się nazwa i ciekawa jestem jak tez one smakują. Wyglądają bardzo fajnie :)
    Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki ciekawy przepis. Zapisuję go w zakładce "do zrobienia w grudniu".

    OdpowiedzUsuń
  4. podoba mi się ten przepis!

    OdpowiedzUsuń