Wiecznie tak samo jeszcze jak za czasów Piasta,

Po łokcie umączone ręce dzierżąc w dzieży,

Zakwasem zaczyniony chleb ugniata świeży

Przejęta swym odwiecznym obrządkiem niewiasta...

L.Staff

czwartek, 8 maja 2014

Placki z płyty czyli zapach podlaskiej wsi

Podjadam właśnie pierwsze w tym roku polskie truskawki, ich smak zawsze przywołuje we mnie wspomnienia.
Kiedyś w niedzielne popołudnie wybrałam się do ogrodu po truskawki lecz nie wzięłam naczynia.
Cóż , użyłam do tego dolnej części mojej nowej , "odpustowej" sukienki.
Mama była "wniebowzięta" ;-)

Najsłodsze truskawki były u babci na wsi , bardzo drobne, płaskie i ciemnoczerwone.
Zawsze miałam ogromny sentyment do podlaskiej wsi i do dziś się to nie zmieniło.
Wie o tym każdy , kto mnie bliżej pozna ;-)
W dzieciństwie lubiłam pomagać babci w kuchni i to od niej ( a potem również od mamy) nauczyłam się robić placki z płyty.
 Dziś takie placki można śmiało porównać do "pancake" ale...
Jedyny i niepowtarzalny smak placków na sodzie jest tylko z wiejskiej płyty.
Może wydać się to dziwne ale różnica w smaku jest mocno wyczuwalna.
Jeżeli tylko mam okazję przygotowywać śniadanie dla gości na wsi to zawsze staram się aby oprócz innych wiejskich potraw nie zabrakło słodkich placków.
Wiele osób prosiło mnie o przepis na takie placki ale precyzyjne określenie ilości składników będzie bardzo trudne.
Babcia przygotowywała placki "na oko", potem mama , a teraz również ja ... w podobny sposób :-)



Podstawowe składniki to :
mąka pszenna 
jajko
zsiadłe mleko lub jogurt
odrobina cukru 
szczypta soli 
około 1/2 płaskiej łyżeczki sody na 1/2 kg mąki 
cukier waniliowy ( prawdziwy)
dodatek : jabłka w kawałkach  lub rodzynki ( ostatnio dodałam gorzką czekoladę i banana) 
tłuszcz do smażenia

Dokładna miara składników jest w naszych oczach , dłoniach i na języku. 
Odnosi się to nie tylko do przepisów babcinych bez precyzyjnych miar.

Składniki mieszamy dokładnie , stopniowo dodając zsiadłe mleko do momentu aż uzyskamy ciasto gęstości śmietany.
Smażymy na lekko rozgrzanej na płycie patelni.
Smażenie na płycie jest o tyle trudne, że nie możemy regulować temperatury.
Placki po usmażeniu najlepiej przechowywać w kredensie ( to nie żart)!
Można dodatkowo posypać cukrem pudrem - moja babcia posypywała zwykłym cukrem i też były pyszne!


Oprócz placków, w długi weekend majowy była też pierwsza sałata z rzodkiewką i szczypiorem - z ogrodu :-)

...a na piecu stoją pierwsze tegoroczne przetwory ...
Jak dobrze,że jutro znów jest weekend ...

M.





czwartek, 1 maja 2014

Miód z mniszka ...już czas ;-)


Wypadłam z blogowania z taką łatwością ...a powracam z wielkim trudem !
Od mojego ostatniego wpisu wiele spraw zmieniło swój bieg - na szczęście na moją korzyść :-)
Z pewnością opiszę niedługo swoje nowe kulinarne przygody ale póki co przypominam ,że na Podlasiu kwitnie mniszek lekarski i jest to najlepszy moment na przygotowanie miodu z mniszka. 
Ja mam za sobą już 3500 kwiatków :-)
Z każdym kolejnym rokiem przygotowuję więcej tego cudownego specyfiku.
Tymczasem chwytam kilka podręcznych rzeczy i uciekam relaksować się na wsi!
Miłego, długiego weekendu  ...może uda Wam się zebrać przynajmniej 500 kwiatków na jedną porcję miodu ;-)
Przepis TUTAJ 
M.

czwartek, 6 lutego 2014

Czy bloggerka kulinarna może zostać szefową kuchni ?



Mam wrażenie, że kulinarna pasja była we mnie od zawsze!

Czy mogło by być inaczej skoro zostało mi to przekazane w genach !?  
Moja babcia, choć gotowała zwyczajne potrawy wschodnie to robiła to zawsze z sercem!  Do dziś myśląc o babci widzę jej cynamonowe zakręcone drożdżówki, placki pieczone na brzegu płyty czy też kwaśny bochen razowego chleba na zakwasie. Pamiętam ,że baaardzo wczesnym porankiem budził mnie zapach smażonych na słoninie jajek.Uwielbiałam podczas ferii zimowych czy wakacji pomagać jej w kuchni.
Następnie była moja mama , która tak jak babcia lubi prostą kuchnię choć czasami robi ekstremalne wyskoki w wyszukane dania . Odkąd sięgam pamięcią starałam się jej pomagać w gotowaniu. Mama nauczyła mnie cierpliwości potrzebnej do przygotowania wielu potraw i obudziła we mnie prawdziwą pasję kulinarną.




W szkole podstawowej powstały moje pierwsze zeszyty z przepisami oraz kolekcje przeróżnych książek i gazet kulinarnych. Z niecierpliwością czekałam cały miesiąc na nowy numer poradnika domowego a tam głównie interesował mnie dział kulinarny. 
Jako nastolatka słynęłam wśród moich koleżanek ze swoich rogalików krucho-drożdżowych z jabłkami i cynamonem a każde zbliżające się święta były najlepszą okazją aby wypróbować nowe przepisy na słodkości. Potrafiłam upiec nawet kilkanaście ciast na Boże Narodzenie lub Wielkanoc. 
Wreszcie przyszedł czas internetu i blogowania. Internet otworzył przede mną nowe możliwości. Zaczęłam od dodawania przepisów oprawionych zdjęciami na jednym z portali kulinarnych. 
Po pojawieniu się pierwszych blogów kulinarnych również i ja zapragnęłam mieć własny . Pierwsze wpisy na blogu pojawiły się w 2008 roku i od początku miał on nazwę Kopalnia Smaków.



Przez sześć lat moja kuchnia przeszła prawdziwą przemianę co można zauważyć przeglądając starsze posty . Zaczynałam od tradycyjnych wypieków domowych na margarynie z dodatkiem sztucznych aromatów. Dziś trzymam się z daleka od sztucznych i kolorowych dodatków , używam minimalne ilości mąki pszennej i staram się aby na moim stole było jak najwięcej zdrowych przysmaków. 
Wiosną przygotowuję miód z mniszka, syrop z pędów sosny i kwiatów czarnego bzu – kończąc jesienią na soku i winie jabłkowym , zdrowych nalewkach (m.in. czosnkowej) i przetworach. Odkryłam bogactwo kaszy jaglanej , poznałam tajniki pieczenia chleba na zakwasie ( a w pewnym sensie stałam się nawet ekspertką  w tej dziedzinie), zagłębiłam się w kuchnię bezglutenową do czego zmusiły mnie kłopoty zdrowotne. 
Powoli zaczęłam być „zdrowo nawiedzona” a moja kuchnia stała się bardziej racjonalna i przemyślana. Choć nie ukrywam ,że mam słabość do solonej słoniny na pajdzie razowego chleba w towarzystwie „księżycówki” ( niektórzy w moim regionie twierdzą ,że nie ma nic bardziej zdrowego niż taki zestaw). Uwielbiam wieś i potrawy z nią związane ;-)



Pod koniec 2012 roku zgłosili się do mnie właściciele nowo powstającej kawiarnio- piekarni Baristacja w Białymstoku z propozycją współpracy. Prowadziłam wówczas własną działalność i nawet przez myśl mi nie przeszło ,że to przewróci moje życie do góry nogami. Początkowo miała to być tylko pomoc w przygotowaniu pracowników w zakresie tradycyjnego wypieku chleba na zakwasie. W miarę jak poznałam charakter projektu uświadomiłam sobie ,że to miejsce jest tak jakby wyrwane z moich marzeń. Poczułam chęć tworzenia "TEJ" kuchni i takim oto sposobem stałam się szefową kuchni.


Wiem ,że wiele bloggerek marzy o tym aby swoją pasję kulinarną przenieść ze świata wirtualnego na realny i jestem świadoma ,że jestem jedną z nielicznych , którym się to udało. Dziewczyny warto wierzyć w marzenia i każda z Was bloggerek może ten sukces kulinarny odnieść. Musicie jednak pamiętać ,że prawdziwe gotowanie to nie jest telewizyjny serial  „ Przepis na życie” . Jest to ciężka praca fizyczna bez pomalowanych paznokci,  gdzie garnki same się nie umyją ;-) Ostatnie osiem miesięcy ciężkiej pracy i poświęcenia się nowej roli życiowej zabrały mi możliwość blogowania ale nawet na chwilę nie wątpiłam w powrót do blogosfery . Wszystkich zainteresowanych zapraszam do odwiedzenia profilu Baristacji na FB
Pozdrawiam Was cieplutko :-)

Ps. Już niedługo kolejne posty , m.in. relacja z pieczenia chleba w prawdziwym piecu chlebowym !

środa, 1 maja 2013

Chleb Polski


Jeżeli ktoś został w domu w ten długi majowy weekend to zachęcam do zrobienia pysznego domowego chlebka na zakwasie .
Przepis ze strony Tatter.
Zapraszam! 

Zaczyn zakwasowy:
130g wody 
70 g mąki żytniej razowej 2000
1 łyżka zakwasu żytniego 
Wymieszać i odstawić na 12-14h

Ciasto chlebowe:
200g zaczynu zakwasowego żytniego razowego
550g mąki białej pszennej chlebowej 750 lub 850
50g mąki pszennej razowej 1850  lub 50g otrąb pszennych
1 łyżeczka słodu
1 łyżka soli
300g letniej wody



Wykonanie:
Wszystkie składniki połączyć w misce .
Ręcznie wyrabiać około 10 minut aż ciasto będzie gładkie i sprężyste.
W maszynie z hakiem ja wyrabiam 2 minuty na wolnych obrotach i 4 na szybkich .
Następnie miskę należy przykryć folią spożywczą i odstawić w ciepłe miejsce do wyrastania.
Ja nagrzewam piekarnik do około 50 st C, wyłączam i wstawiam tam miskę z ciastem.
Chleb w pierwszej fazie powinien wyrastać około 2 i 1/2 godziny - w tym czasie należy go odgazować i złożyć dwa lub trzy razy.
Po ostatnim złożeniu chleb przekładamy do omączonego koszyka rozrostowego na finalne wyrastanie, które powinno trwać około 1 1/2 h.
Kiedy chleb jest już wyrośnięty nagrzewamy piekarnik do temperatury 260 st C. 
Chleb przewracamy na deskę lub łopatę , nacinamy poprzecznie kilka razy i wsuwamy do pieca.
Na dno piekarnika wrzucamy pół szklanki kostek lodu lub wstawiamy naczynie z wodą.
Po 10 minutach obniżamy temperaturę do 230 st C i pieczemy jeszcze około 20 -25 minut.
Po  upieczeniu chleb dokładnie studzimy na kratce.
Smacznego!


czwartek, 25 kwietnia 2013

Pierogi żytnie z zieloną soczewicą


O wyższości żyta nad pszenicą wie zapewne każdy.
To prawda ,że używając pszenicy otrzymujemy smaczniejsze pierogi , ciasta i chleby .
Pszenica zawiera więcej glutenu dzięki czemu wypieki są pulchniejsze.
Na tym kończą się jednak korzyści jakie płyną z używania pszenicy w kuchni.
Osobiście od około roku staram się zastępować pszenicę żytem.
Robię żytnie naleśniki , pierogi ,chleby,  zagęszczam mąką żytnią .
Mogę przy tym zaznaczyć ,że żytnie pierogi smakują mi bardziej niż pszenne ;-)
Ponieważ żyto nie zawiera wystarczająco glutenu , który nadaje sprężystości i zwartości pierogom i naleśnikom, do ciasta należy dodać skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej.
Zachęcam do wypróbowania pierogów żytnich .
Przepis własny.

Ciasto :
410 g mąka żytnia ( użyłam typ 1400 ale można zarówno typ 720 i 2000)
90 g skrobia ziemniaczana
160 ml wody 
1/2 łyżeczki soli 
1 jajko (można pominąć - należy wówczas dodać odrobinę więcej wody )

Składniki ciasta łączymy i wyrabiamy gładkie ciasto.
Jeżeli jest lepkie można dodać więcej mąki .
Ciasto pierogowe żytnie nie będzie miało sprężystości i nie będzie "ściągało" się jak guma.
Jest bardziej podatne na formowanie i wałkowanie.
 

Farsz :
1 szklanka suchej soczewicy zielonej(można użyć czerwonej)
1 duża cebula 
kilka łyżek oliwy 
sól ,pieprz

Soczewicę zalewamy wodą tak aby woda była na 3 cm ponad soczewicę.
Lekko solimy i gotujemy około 25 minut lub do miękkości.
Osączamy na sitku studzimy i mielimy w maszynce .
Połowę cebuli siekamy drobno i przesmażamy na oliwie .
Dodajemy do soczewicy , doprawiamy solą i pieprzem.

Ciasto wałkujemy i wyciskamy szklanką kółka , faszerujemy soczewicą.
Gotujemy pierogi na osolonym wrzątku około minuty po wypłynięciu na wierzch .
Drugą połowę cebuli drobno siekamy i przesmażamy na pozostałej oliwie.
Pierogi podajemy z przesmażoną cebulką.
Smacznego !

piątek, 19 kwietnia 2013

Bułki cynamonowe zakręcone


Na blogu jest mały przestój a jest to związane nie tylko z przyjściem długo wyczekiwanej wiosny !
Kopalnia Smaków przechodzi kolejne, bardzo pozytywne zmiany ;-)
Już niedługo oficjalnie zdradzę Wam jaka zmiana nastąpiła w moim życiu i co dobrego może wyniknąć z życiowych pasji ...
Zanim jednak na dobre pochłoną mnie nowe obowiązki zapraszam Was na pyszne drożdżówki z cynamonem.
Przepis ze strony Wypieki z Pasją.
Zapraszam!

Składniki:
1/4 szklanki letniej wody
3/4 szklanki letniego mleka
1 jajko
1/4 szklanki rozpuszczonego masła
1/4 szklanki cukru
szczypta soli
3 i 1/4 do 3 i 1/2 szklanki mąki
2 łyżeczki suszonych drożdży
łyżeczka ekstraktu waniliowego

Do smarowania:
2-3 łyżki masła
ok. 3/4 łyżeczki cynamonu 

Lukier:
1/2 szklanki cukru pudru
ok. 2 łyżeczek wody lub soku z cytryny



Wykonanie:
 Drożdże wymieszać z mlekiem aż się rozpuszczą. 
Odstawić przykryte do momentu aż na powierzchni utworzą się bąbelki powietrza.
Wymieszać razem mąkę, cukier i sól. 
W osobnej misce wymieszać wodę, jajko i ekstrakt waniliowy. 
Do mąki dodać wymieszane płyny i drożdże rozpuszczone w mleku. 
Wyrobić gładkie, elastyczne, luźne ale nie lepiące się ciasto. 
Przełożyć do miski natłuszczonej olejem. 
Przykryć, odstawić wyrośnięcia - powinno podwoić swoją objętość (około 40-60 minut).
Przygotować masło cynamonowe do smarowania. 
Masło rozpuścić, dodać cynamon, wymieszać i odstawić.
Wyrośnięte ciasto wyłożyć na blat, podzielić na cztery części . 
Każdą część rozwałkować na okrągły placek. 
Pierwszy placek posmarować 1/3 przygotowanego wcześniej cynamonowego masła. 
Przykryć kolejnym i postępować tak z pozostałymi - wierzchu nie smarujemy.
Złożone 4 placki przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. 
Przekroić na 8 równych części, postępując dalej według poniższej instrukcji zamieszczonej na stronie autorki - TUTAJ
Gotowe drożdżówki przykryć i odstawić do ponownego wyrastania na 20-30 minut.
Piec 20-25 minut w 175 st C.
Po upieczeniu jeszcze ciepłe polukrować.
Smacznego !

wtorek, 9 kwietnia 2013

Buchty z powidłami


Upragniona i długo wyczekiwana wiosna jest już prawie "w progu".
Wczoraj rozkoszowałam się gorącymi promieniami słonecznymi ...było pięknie.
Skoro wiosna to czas porządków.
Najlepsza pora aby wykorzystać ostatnie słoiczki z przetworami z ubiegłego roku .
Dzisiejszą moją propozycja są drożdżowe buchty z przepisu Liski .
Buchty można upiec bez nadzienia lub użyć do tego świeżych owoców bądź powideł czy konfitur.
Zapraszam!

Składniki:
1/8 l mleka
20 g świeżych drożdży
75 g cukru
80 g miękkiego masła
250 g mąki pszennej
2 żółtka

Ponadto:
100 g roztopionego masła

owoce , powidła , konfitury 

Wykonanie:
Mleko podgrzać w garnuszku.
Drożdże rozetrzeć z 1 łyżką cukru , wymieszać z połową ciepłego mleka i odstawić.
Masło wymieszać z resztą mleka, żeby się rozpuściło.

Mąkę z żółtkami umieścić w misce. 
Dodać resztę cukru, drożdże, mleko z  masłem.
Wyrobić gładkie,elastyczne i miękkie ciasto.
Miskę nakryć i postawić w ciepłe miejsce na co najmniej godzinę. 

Ciasto powinno podwoić objętość.
Piekarnik rozgrzać do 180 st C.
Masło (100 g) rozpuścić na patelni. 

Ciasto delikatnie odgazować  i podzielić na 12 porcji. 
Z każdej uformować placek , który należy nadziać powidłami (lub pozostawić bez nadzienia)i zlepiać w  kulkę (podobnie jak pączki).
Każdą z tych kulek obtoczyć w  roztopionym maśle i umieścić w formie ( wcześniej wyłożonej papierem do pieczenia.

Odstawić do wyrastania na 30 minut.
Piec około 30 minut w nagrzanym piekarniku .

Po upieczeniu wystudzić i posypać cukrem pudrem.
Smacznego !